mam wielkie szanse sądzę. bo talent do ogarniania burdeli mam niezwykły, a me zdolności organizacyjne i planistyczne są na najwyższym poziomie. właśnie po raz kolejny mam możliwość zrobić z nich użytek, gdyż okazało się, że Pani K. jedzie się szkolić do France, co oznacza, że wypada mi jedna z zasadniczych części eventu poznańskiego. przy okazji okazało się, że Pan M. brącha i stęka, że czemu robię depart z SOP już 11, skoro mógłbym później. i w sumie teraz mogę, ale oznacza to, że muszę dokonać update'ów noclegowych (w sumie to bardziej muszę coś w POZ znaleźć, gdyż ewentualne wydłużenie SOP będzie poza moim zainteresowaniem), spotkaniowych i takie tam. generalnie jubel classic.
tak a propos, to szukanie noclegu w POZ to orka na ugorze i mysli samobójcze. albo drogo, albo chujowo, albo na plewiskach, albo jedno i drugie. i trzecie. w porównani z tym SOP był prosty, łatwy i przyjemny nawet, choć wymagał pewnego nakurwowania się.
w robocie busy, busy, busy. co jest o tyle dobre, że nie skupiam się na tym, że już za tydzień urlop i trzeba się faktem owym ekscytować. bo ekscytacja pełna, ogarnianie trwa i takie tam.
i to by było na razie tyle. stay tuned, bo może być ciekawie.
No comments:
Post a Comment