Friday

o abbie, cukrze i lotach

po paru tygoniach badań, obserwacji i analiz doszedłem do wniosku,. iż abba, poza tym, że to klasyk disco, to jeszcze jeden z lepszych podkładów muzycznych pod mycie garów. lepszy nawet niż madonna, bextor i inne zwjozdy. myślę o jebnięciu doktoratu z wpływu muzyki na sprzątanie. jakiego antynobla powinienem za to zgarnąć.

tematem numer dwa jest cukier. konkretnie ów zawarty w produktach spozywczych. z racji wykonywanej pracy napatrzę się ja dżo na etykiety produktów spożywczych konsumowanych w tym śmierdzącym kraju. i taki na ten przykład lucozade, co to niby energii dodaje i w ogóle, zawiera 76% dziennego średniego spożycia w 500 ml. czyli najpopularniejszej butelce. litrowa zawiera tego cukru odpowiednio więcej jak nietrudno się domyślić. enerży drynki to kolejny super wynalazek. zwłaszcza monstery i inne boosty. nie dość, że pleśń na tym rośnie szybciej niż na kanapkach w plecaku w 39 stopniowym upale, to jeszcze wyżerają farbę (taką specjalną, co nam nią na zakładzie ścieżki dla pieszych powyznaczali). nic tylko pić.
o cudownych ciatkach, crispach i innych orzeszkach nawet nie wspominam. nie ma się więc co dziwić, że nacja tutejsza jest fit inaczej. obawiam się, że konsumpcja tego syfu im jakoś geny zjebała i będzie tylko gorzej.

dziś też zarobiłem pierwszy piniądz na działalności w branży lotniczej. tydzień temu jedna z moich współpracowniczek wspomniała, iż na urlop wybiera się syna odwiedzić w jueseju, co skutkuje koniecznością nabycia biletu na jaki dyliżans lotniczy, co było o tyle skomplikowane, że lot w wersji multi-city do jakiejś wsi w pensylwanii. zaproponowałem więc, że mogę poszukać jej owych lotów poszukać, bo lubię, iże no problem. pogmerałem, pokombinowałem i znalazłem. lot nie dość, że w wersji pożądnaej, to jeszcze 50 funia taniej od sztuki, niż cena jaką dali w travel lodge'u. więc dziś otrzymałem równowartość 10% różnicy na biletach dwóch, czyli 10 funiów w formie karty podarunkowej. raz, że się tego nie spodziewałem, a było to miłe, dwa, że jednak mam talent i jest to robota dla mnie. zdecydowanie.

w cyklu meteorologia w domu i zagrodzie - dziś rano było stopni ile? całe kurwa 5. jak żem wyszedł peta przyćmić, to aż mnie pogilgało po plecach z tego ciepła.

No comments:

Post a Comment