walentynki byly bardzo tradycyjne, gdyz nadzgalem sie bylem. oczywiscie nie sam, bo to nie wypada, ale z pania przewodnik, gdyz akurat wizytuje ona poz, pomagajac kolezance w akcji przeprowadzkowej.
tak wiec najpierw udali my sie byli na gwarna, do mnie czy do ciebie, ale tam nas panienka poinformowala, ze rezerwacje, ze maks 2 godziny i ogolnie lepiej byloby jakby my sobie poszli, co tez uczynilismy. no bo jakos zadne z nas nie mialo ochoty ogladac tych zaparchacialych, romarzonych ryjow.
udali mi sie wiec do dragona, via mac. bo wiadomo, ze cziz przed konsumpcja alko jest wskazany. no i w tym dragonie konsumowali my byli. grolsche. w sumie 6. efekt pewien byl, bosmy sie dzgneli.
takie walentynki sa zdecydowanie fajne. bo fajnie jest kulturalnie dziabnac w kulturalnym towarzystwie :D
No comments:
Post a Comment