zacznijmy od tego, ze kofeina plus tauryna plus pseudoefedryna daja przyjemnego kopa. w sam raz na obecny czas, kiedy to nawet drapanie po dupie wymaga wpisania w terminarz. a napiety on jak bycze jaja. sesja kurwa sie nawet nie zaczela, a mnie juz chuj, wcale nie maly, strzela. bo jak nie magisterka, to filmik, jak nie filmik, to kejsik, jak nie kejsik, to egzaminik, jak nie egzaminik, to kurwa inne zajebiste cos.
sytuacja jest o tyle opanowana, ze magisterka nie wymaga ogromnych nakladow czasu, trzeba pare rzeczy dosmarowac, ale jest to wykonalne. gorzej z reszta tego smierdzacego scierwa, co pochlania zbyt duzo czasu zdecydowanie. i jeszcze warunek. szit happens.
nie powiem, male ruchanie by mnie odstresowalo, ale tak sie sklada, ze ono w terminarz w ogole nie chce sie wpasowac. a to jest przykre wielce. wiadomo, sa inne metody rozwiazania napiecia seksulanego, ale kurwa ile mozna. i zeby w tym wieku? lipa jak chuj.
czy cos jeszcze mnie trapi? hmmm... nie. brak ruchania i uep to w tym momencie dwie najbardziej palace kwestie. zywym ogniem normalnie pala.
oczekuje rowniez w napieciu (kurwa, to napiecie mnie zabije, jak bozie kocham) na porcieta, to maja do mnie z uk przyleciec. bo taniej niz w pl i nawet sie ladne wydaja. sie powaznie poirytuje, jesli okaza sie malo ladne. ale nie wkurwiajmy sie na zapas, bo pikawa strzeli i bal sie zakonczy. a tu trzeba by jeszcze papcia zgubic i na ksiecia trafic. napisalbym, ze nadziac, ale w kontekscie ww. czynnikow wkurwotworczych sobie tego oszczedze.
a propos papcia, to kurwa coraz powazniej obawiam sie, ze na obronie pojawie sie w trampkach. bo kurwa papci sensownych brak. no kurwa nie ma i chuj.
No comments:
Post a Comment