Monday

no w sumie standard

UK. bo lepszego planu nie mam. podobno wyjazd sam w sobie jakims planem jest, ale ja nie podzielam tego, nadto optymistycznego, spojrzenia.

z uepem jest w dupie. ale wielkiej takiej, co 3 diki zmiesci i jeszcze zostanie troche miejsca. z drugiej strony mozna by rzec, ze to standard pewien. chuj, ogarniac sie zaczynam. 3 gripexy max zapilem kawa i juz czuje te wesole gilganie pod czacha. jest plan rzucic sie na III rozdzial. albo kurwa chociaz go jakos delikatnie podrapac za uchem.

jutro party with gugu. w sumie jakie jakie party - zwykla najebka. czyli tez pewien standard.

dziekuje. kolejny odcinek w przyszlosci blizszej lub dalszej.

No comments:

Post a Comment