rozjeb mentalny jakos jakby mniejszy. a może nawet całkiem mały. bo specjalnie nie ma czasu na dumanie - uep mnie kurwa goni. i wcale, ani kurwa troszeczke, mnie to nie raczy. obawiam sie, ze niedlugo nie bede wiedzial w co lapki wsadzic (wizualizacje mam - ginekolog mowi do pacjentki na samolocie "nie wiem, w co mam lapy wsadzic"). na razie siedzie i mozdze nad magisterka. troche informacji dostalem i trzeba jechac z tym koksem. zwlaszcza, ze wjebalem gripexa na ogolne pobudzenie, zapilem to kawa, a dla smaku sacze energetyka z biedry. moja pikawa mi kiedys to kurwa wypomni, sie obawiam.
poza tym zakupilem koszule. jest bardzo ladna, ale musze do niej zjechac z 5 kg, zeby nie pozabijac szczelajacymi guzikami. oczywiscie moglem wziac wieksza, ale wtedy motywacji do walki z bebzonem by nie bylo. a motywacja rzecz cenna, zwlaszcza w moim przypadku. oczywiscie koszula to tylko kropla w morzu, bo potrzeba jeszcze spodnia, papcia i marynarki. czuje, ze sie zaplacze poszukujac upragnionych utensyliow.
coz jeszcze... chyba nic. nuda. nikt sie we mnie nie zakochal, ja tez z okazji wiosny we zaden romans nie popadlem. bo to w sumie nie wiadomo czy ewentualnie popadac (pomijam fakt, ze nie ma absztyfikanta, co jest dosc zasadnicza kwestia), bo przeciez ma byc uk (nie wiem tylko od kiedy i czy Pani H. pojedzie, bo plan doktorowania sie pojawil) i w ogole cos ma byc, ale nie bardzo tylko znane jest co dokladnie.
poza tym ruchac mi sie chce.
borem lasem.
No comments:
Post a Comment